Zwierzęta wciąż są wykorzystywane w eksperymentach naukowych. Według raportu NIK uchwalona trzy lata temu ustawa, która miała chronić prawnie zwierzęta używane do eksperymentów, „nie przyniosła oczekiwanych rezultatów”. Thomas Quine/Wikipedia Nowa ustawa nie wprowadziła obowiązku sprawozdawania o wyniku eksperymentu.
Wstrząsająca opowieść o niemieckich eksperymentach medycznych prowadzonych na więźniach obozów koncentracyjnych podczas II wojny światowej. Autorka była najmłodsza w gronie dziennikarzy relacjonujących przebieg Procesów Norymberskich, podczas których świat poznał szokującą prawdę o zbrodniach oprawców w białych fartuchach.
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 00:48 Cube można tak interpretować. No i Piła rzecz jasna. Pierwsze co mi przyszło do głowy,n to film "Eksperyment". Oglądałam go po raz pierwszy na zajęciach z socjologii. Jest on oparty na faktach. [LINK] EKSPERTArco Iris odpowiedział(a) o 10:35 "Obłęd"-Rok 1991. Sierżant piechoty morskiej Jack Starks (Adrien Brody) zostaje ciężko postrzelony w głowę podczas działań wojennych w Zatoce Perskiej. Wymyka się śmierci, ale w wyniku postrzału cierpi na amnezję. Kilka miesięcy później, podróżując autostopem traci przytomność. Po obudzeniu dowiaduje się, że jest oskarżony o morderstwo policjanta. Uniewinniony z powodu choroby psychicznej, Starks trafia do zakładu dla psychicznie chorych kryminalistów. Tam Dr Becker (Kris Kristofferson) poddaje go porażającej eksperymentalnej terapii, polegającej na farmakologicznej zmianie świadomości połączonej z klaustrofobicznym fizycznym pomiędzy jawą a snem,pomiędzy przeszłością a przyszłością pomoże mu znaleźć odpowiedzi na nurtujące go jednak uratuje go od śmierci ?"Eksperyment"-26 osób zostaje wybranych do udziału w pewnym eksperymencie. Polega on na symulacji życia więziennego. Ochotnicy zostają podzieleni na strażników i więźniów. Projekt z upływem czasu wymyka się spod kontroli. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lubWiele krajów uciekało się do bezwzględnych eksperymentów na ludziach. W tak okropny sposób testowany jest wpływ nowych leków, trucizn i chorób zwalczających, a także możliwości ludzkiego ciała. Dzisiaj w naszym przeglądzie przedstawimy 10 najbardziej znanych i okrutnych amerykańskich eksperymentów na ludziach. 1.
Inwazja porywaczy ciał z 1956 roku "Inwazja porywaczy ciał" to jeden z najlepszych filmów stanowiących emanację wszelkich niepokojów społecznych i politycznych Ameryki lat 50. Opowieść o doktorze Bennellu, psychiatrze, który odkrywa, że mieszkańcy miasteczka, w którym żyje są tak naprawdę duplikatami ludzi, w których wcielili się kosmici, do dziś ogląda się znakomicie, głównie dzięki niesamowitemu napięciu i aurze zagrożenia towarzyszącej temu filmowi. A sam jego koncept, w którym to kosmici jako tacy nie występują, a wrogowie wyglądają jak zwykli ludzie z sąsiedztwa, jest z jednej strony genialny w swoim założeniu, a z drugiej stanowi świetny komentarz dla ówczesnej atmosfery zimnej wojny oraz wyścigu zbrojeń. Bliskie spotkania trzeciego stopnia z 1977 roku Tuż po legendarnych "Szczękach", które stały się kasowym hitem wszech czasów, Spielberg mógł sobie pozwolić na wybranie dowolnego projektu w Hollywood. Trudno się więc dziwić, znając go, że pierwszym naprawdę dużym filmem jaki zrobił, były "Bliskie spotkania trzeciego stopnia", czyli opowieść o tym, jak ludzkość po raz pierwszy nawiązała kontakt z pozaziemską cywilizacją. Film Spielberga uciekał jednak od strachu i niepokojów społecznych; jego wizja pełna jest mistycyzmu, zachwytu nad nieznanym oraz optymizmu i nadziei. W jego spojrzeniu, inwazja obcych to szansa dla ludzkości, to odkrycie, że nie jesteśmy sami i, jako gatunek, możemy znaleźć sobie nowych przyjaciół. Wizja być może i naiwna, ale pełna niezaprzeczalnego uroku i gracji. Dzień w którym zatrzymała się Ziemia z 1951 roku Absolutna klasyka science-fiction. Formalnie, oczywiście film ten został nadgryziony przez ząb czasu (było nie było, powstał zaledwie parę lat po II wojnie światowej), to jednak pod wieloma względami nadal robi wrażenie. Jego po trochu dokumentalny styl był nie tylko innowatorski, ale i pionierski jak się okazało. Do tego, nadawał całości powagi, a z kultowej postaci Klaatu stworzył niemalże emanację Chrystusa. O tyle jest to istotne, że wcześniej nikt nie traktował science-fiction z taką powagą i nie kręcił takich produkcji z myślą o dojrzałym i inteligetnym widzu. Wojna światów z 2005 roku Filmami takimi jak "Wojna światów" Spielberg tylko potwierdza swoją wielkość, zarówno jako twórca snujący przed widzem niezwykłe wizje i wciągające opowieści oraz jako niebywale sprawny rzemieślnik. "Wojna światów" oparta na słuchowisku radiowym Orsona Wellesa, nie zawiera żadnej metafory – to po prostu "dokumentalny" zapis tego, jak wygląda brutalna i bezwzględna inwazja obcych na naszą planetę. Wewnątrz tego wszystkiego Spielberg umieścił całkiem przekonującą historię przeciętnej rodziny z jej problemami. Fantastyczne tempo, genialne zdjęcia Janusza Kamińskiego i wszczepione do środka elementy rodem z horroru sprawiają, że "Wojna światów" to jeden z najlepszych filmów science-fiction, jakie widziałem i chyba najbardziej realistyczna i przekonująca wizja inwazji obcych na Ziemię. Zgrzyta mi tylko trochę to niepotrzebne hollywoodzkie zakończenie oraz Tom Cruise, który jednak nie pasuje do roli everymana, ale poza tym nie mam zastrzeżeń. Dystrykt 9 z 2009 roku Filmy o kosmitach przeważnie rozgrywają się albo w odległej galaktyce albo w przypadku inwazji na Ziemię, w dużym, głównie amerykańskim, mieście. Tym większy powiew świeżości przyniósł ze sobą "Dystrykt 9", w którym to akcja rozgrywa się w Johannesburgu w RPA. W dodatku, obcy nie napadli w nim na Ziemię, tylko musieli tu awaryjnie wylądować z braku surowców do dalszej podróży. Co więcej, traktowani są oni jako uchodźcy i przetrzymywani w obozie. To znakomite połączenie sci-fi z motywem społecznym (w jakimś sensie wręcz proroczym względem obecnego problemu z uchodźcami z Syrii) nadało "Dystryktowi 9" zupełnie głębszego wyrazu, nawiązującego zresztą do klasyki gatunku z lat 50. A paradokumentalny sznyt oraz dramatyczna historia tworząca fabułę wyniosły ten film na jeszcze wyższy poziom. Oni żyją z 1988 roku Kapitalna satyra na konsumpcjonizm od Johna Carpentera ujęta w ramy filmu o inwazji obcych. Oto oglądamy Los Angeles, które padło ofiarą ataku obcych, którzy sprawują władzę nad umysłami jego mieszkańców. Używając niezbyt finezyjnych sloganów (typu: "Bądź posłuszny" albo "Nie kwestionuj autorytetów") rządzą społeczeństwem, które ma wyprane mózgi na tyle, kompletnie niczego nie podejrzewa. Ale znajduje się śmiałek, samotny wędrowiec, który odkrywa, że wystarczy założyć odpowiednie okulary by zobaczyć jak wygląda rzeczywistość. Żołnierze kosmosu z 1997 roku Aż trudno uwierzyć, że ten film ma już prawie 20 lat! Jego rozmach, poziom efektów specjalnych oraz znakomite tempo wyprzedzają swoje czasy o lata świetlne. Do tego, reżyser Paul Verhoeven (ten od "Robocopa" i "Nagiego Instynktu") pomiędzy imponujące sceny bitew w kosmosie i na lądzie, wplótł całkiem zjadliwą satyrę, na wojnę i faszystowskie zapędy militarne Ameryki. Niestety film ten doczekał się fatalnych sequeli (nie radzę oglądać), a ostatnio zaczęły pojawiać się newsy mówiące o tym, że planowany jest remake, z tymże kompletnie nie wiem po co... Marsjanie atakują z 1996 roku W 1996 roku świat zachwycał się "Dniem Niepodległości", ale dla mnie "Marsjanie atakują" absolutnie przebiły obraz Emmericha i przy okazji stanowią jego odbicie w krzywym zwierciadle. Oczywiście, "Dzień niepodległości" to do dziś jeden z moich ulubionych filmów science-fiction oraz jedno z najbardziej imponujących rozmachem widowisk hollywoodzkich, ale "Marsjanie atakują" trafili do mnie bardziej jako film o inwazji obcych. W dużej mierze ze względu na swoją przewrotność, czarny humor i ewidentny pastisz filmów o kosmitach. To obraz naśmiewający się też z naszych schematów myślenia; ze ślepego przywiązania do naszych symboli, które według nas są uniwersalne (kapitalna scena z gołębiem pokoju, który przez Marsjan został odebrany jako zagrożenie) ukazujące tylko jak bardzo aroganccy i zapatrzeni w siebie jesteśmy jako gatunek. Na skraju jutra z 2014 roku Zastanawiałem się czy wybrać bardziej klasyczny w duchu film o inwazji obcych, czyli "Dzień Niepodległości", ale jednak zdecydowałem, że mój wybór padnie na nowszą produkcję. I nie dlatego, że nowe technologie pozwoliły stworzyć bardziej sugestywną i realistyczną wizję ataku kosmitów. Na skraju jutra wyróżnia się przede wszystkim ciekawym motywem obcych, którzy potrafią manipulować czasem, a konkretniej go resetować. Wprowadziło to do filmu, jak i samego gatunku powiew świeżości, a sama koncepcja pętli czasowej została kapitalnie wpleciona w fabułę, dzięki czemu całość ogląda się z zapartym tchem, nawet wtedy, gdy oglądamy dane wydarzenie po raz n-ty. Faceci w czerni z 1997 roku Jeszcze luźniejsze, zawadiackie i komediowe spojrzenie na inwazję obcych prezentowali "Faceci w Czerni", będący brawurową adaptacją serii komiksów. Will Smith i Tommy Lee Jones stworzyli kapitalny duet, łączący motywy z "Zabójczej broni" z filmami o Bondzie w wersji z kosmitami. Masa gadżetów, detektywistyczne śledztwo i wspaniała panorama dziwacznych stworów z przeróżnych planet, którzy żyją incognito pośród nas, a konkretniej w Nowym Jorku (kto był, ten wie, że to niekoniecznie fikcja filmowa) Atak na dzielnicę z 2011 roku Wprawdzie daleki jestem od zachwytów nad tym filmem, jednakże w kategorii filmów o inwazji obcych stanowi on dość ciekawy przykład na to, jak odświeżyć gatunek. W tym przypadku, wystarczyło przenieść akcję inwazji obcych z amerykańskiej metropolii na londyńskie osiedle mieszkaniowe. A do walki z obcymi, zamiast dzielnego jankeskiego everymana, stanął młodociany gang. A wszystko to w luźniej atmosferze komediowej, zmieszanej z kinem akcji oraz komentarzem społecznym. No i "Atak na dzielnicę" to też filmowy debiut Johna Boyegi, czyli Finna z nowej trylogii "Gwiezdnych wojen". To właśnie oglądając ten film, producenci Star Wars zwrócili na niego uwagę.3. Efekt outsidera (inaczej efekt świadka), 1968. 2. Stanford Prison Experiment, 1971. 1. Eksperyment na Facebooku 2012. 10. Eksperymenty z psem Pavlova, 1904. Jest mało prawdopodobne, aby w Rosji pojawił się człowiek, który przynajmniej z własnego ucha nie słyszał o eksperymentach naukowca Iwana Pawłowa. eksperyment na ludziach translations eksperyment na ludziach Add forsøg på mennesker Nawet, jeśli to możliwe, żaden naukowiec nie odważy się robić takich eksperymentów na ludziach. Selv om de kunne, ville ingen vove at udføre den slags forsøg på mennesker. Do eksperymentów na ludziach Schedlowski wymyślił niesamowity zielony napój. Med henblik på eksperimenter på mennesker udviklede Schedlowski den forvirrende grønne drik. Literature Nie zgadzałem się na eksperymenty na ludziach. Jeg vil ikke eksperimentere på folk. Eksperymenty na ludziach. Eksperimenter på folk til at gøre det. Jak eksperymenty na ludziach mają to zmienić? Hvordan kan eksperimenter på mennesker ændre det? Przedmiot: Domniemane eksperymenty na ludziach przeprowadzane przez turecką armię Om: Beskyldninger mod det tyrkiske militær for eksperimenter på mennesker EurLex-2 Tak, w raporcie o eksperymentach na ludziach. Jeg skal notere den efter " ulovlige menneskeforsøg ". W tym ostatnim widział przeprowadzanie eksperymentów na ludziach. Det påstås, at han udførte eksperimenter med mennesker. WikiMatrix Nawet, jeśli to możliwe, żaden naukowiec nie odważy się robić takich eksperymentów na ludziach. Selv om de kunne, ville ingen vove at udføre den slags forsøg på mennesker. Pytaliśmy o eksperymenty na ludziach, a gdy znaleźliśmy odpowiedzialnego, okazało się, że ma bezpośredni związek z panem. Vi spørger om menneskelige eksperimenter og da vi finder den ansvarlige, har han direkte forbindelse til Dem. Szczerze wierzę, że wraz z Brightborn prowadzą eksperymenty na ludziach. Jeg tror, at de og Brightborn eksperimenterer med mennesker. A ona: " Gadaj z komisją od eksperymentów na ludziach ". Hun sagde, " Man får det menneskelige forsøgspersons udvalg godkendelse til dette. " QED Może to jakiś rodzaj eksperymentu na ludziach. Et slags menneskelig eksperiment. Potrzebuję funduszy na eksperymenty na ludziach. Jeg skal bruge lidt midler til forsøg med mennesker. Przeprowadzał eksperymenty na żywych ludziach, bo byli komunistami. Eksperimenter med levende menneskers hjerne, fordi de var kommunister, den slags ting. Literature Przeprowadzone podczas wojny niemieckie eksperymenty na żywych ludziach miały wielkie znaczenie naukowe. De tyske eksperimenter på levende mennesker under krigen var af stor betydning for videnskaben. Literature Twoim zdaniem Departament przeprowadza eksperymenty genetyczne na ludziach? Så du mistænker Forsvarsministeriet for at eksperimentere med genmodificering på mennesker? Zazwyczaj nie robimy eksperymentów na żywych ludziach. Som regel eksperimenterer vi ikke med levende mennesker. Eksperymenty na ludziach i innych naczelnych dla celów klasyfikacji wydają się być wyraźnie zabronione we wniosku Komisji (w zależności od nierozwiązanej kwestii rozróżnienia prawnego i językowego w poszczególnych językach urzędowych UE pomiędzy sformułowaniami nie powinny być i nie wykonuje się), choć są one dozwolone w modelu GHS ONZ-etu Forsøg på mennesker og andre primater i forbindelse med denne klassificering er tilsyneladende udtrykkeligt forbudt (med forbehold af den uløste juridiske og sproglige sondring mellem udtrykkene should not og shall not på EU's forskellige officielle sprog) i Kommissionens forslag (selv om sådanne forsøg er tilladt i FN's GHS-model oj4 Eksperymenty na ludziach i innych naczelnych dla celów klasyfikacji wydają się być wyraźnie zabronione we wniosku Komisji (w zależności od nierozwiązanej kwestii rozróżnienia prawnego i językowego w poszczególnych językach urzędowych UE pomiędzy sformułowaniami „nie powinny być” i „nie wykonuje się”), choć są one dozwolone w modelu GHS ONZ-etu. Forsøg på mennesker og andre primater i forbindelse med denne klassificering er tilsyneladende udtrykkeligt forbudt (med forbehold af den uløste juridiske og sproglige sondring mellem udtrykkene »should not« og »shall not« på EU's forskellige officielle sprog) i Kommissionens forslag (selv om sådanne forsøg er tilladt i FN's GHS-model). EurLex-2 Czy dopuszczalne są eksperymenty genetyczne na żywych ludziach? « Er det acceptabelt at udføre genetiske eksperimenter på levende mennesker? Literature Jesteśmy gotowi na eksperymenty z ludźmi? Tror du, vi er klar til en menneskelig testgenstand? Mówił też o eksperymencie przeprowadzonym na grupie ludzi, siedzących przy stole, gotowych do odczuwania radości, płynącej ze zjedzenia posiłku, jaki przed nimi postawiono. Han fortalte også om et eksperiment, hvor en gruppe mennesker sad ved et bord og glædede sig til at nyde et måltid mad, som var blevet serveret for dem. LDS Od czasu do czasu robię eksperymenty na tych spośród moich ludzi, którzy mają zostać ukarani. Fra tid til anden foretager jeg eksperimenter på enkelte medlemmer af mit personale, som skal straffes. Literature Amerykańska Agencja Żywności i Leków jest ostrożniejsza w eksperymentach ze zwierzętami niż Biały Dom w eksperymentach z ludźmi żyjącymi na Bliskim Wschodzie. Den amerikanske levneds- og lægemiddelstyrelse er mere forsigtig med eksperimenter på dyr, end Det Hvide Hus er med eksperimenter med de mennesker, som bor i Mellemøsten. Gatestone Institute Corpus Komory do przeprowadzania eksperymentów środowiskowych na roślinach, zwierzętach i ludziach Kamre til miljøforsøg med planter, dyr og mennesker tmClass
Jeśli lubicie oglądać filmy o ludziach, którzy odnieśli sukces, to ta propozycja na pewno przypadnie Wam do gustu. Bez wątpienia wielokrotnie zastanawialiście się, co trzeba zrobić, aby zarobić fortunę. Gra na giełdzie to jeden z najlepszych pomysłów. Nie brakuje bowiem ludzi, którzy dzięki temu dorobili się sporej gotówki.Kategoria: XIX wiek Data publikacji: Autor: Przy tekście pracowali także: Anna Winkler (redaktor) Maria Procner (fotoedytor) Po pierwsze nie szkodzić? Hipokratejska zasada nie zawsze przyświecała lekarzom. Pionierzy medycyny, genialni naukowcy i sadystyczni zwyrodnialcy nieraz odkładali etykę na bok, gdy przychodziło do eksperymentowania na ludziach. Ostatecznie czy nie taka jest cena postępu? Motywacje, leżące u podstaw medycznych eksperymentów, zazwyczaj były szlachetne: oczekiwano, że badania pomogą w zrozumieniu ludzkiego organizmu, opracowaniu nowych lekarstw i metod terapii czy też po prostu ratowaniu życia. Nie brakowało jednak również lekarzy, którzy za hasłami o postępie i walce o zdrowie kryli sadystyczną ciekawość. Niezależnie od swoich pobudek ci, którzy wkroczyli na grząski grunt zmieniania swoich pacjentów w króliki doświadczalne, złamali pewne tabu. Którzy posunęli się w tym najdalej? Prace nad chorym towarem Jedną z najbardziej mrocznych kart w historii medycyny zapisali podczas II wojny światowej nazistowscy „lekarze” na czele z Aniołem Śmierci – doktorem Josefem Mengele. Dla niego i jemu podobnych sadystów w kitlach III Rzesza była prawdziwym rajem. Jak relacjonuje Gretchen E. Schafft, badaczka zajmująca się hitlerowskimi Niemcami: „Eksperymentujący na ludziach pseudonaukowcy mogli liczyć na wsparcie instytucji państwowych. Ich pacjentów nazywano «Krankengut», chorym towarem”. Voronzow/domena publiczna Naziści prowadzili w Auschwitz nieludzkie eksperymenty na osadzonych – wykorzystywali do tego również dzieci. W obozach koncentracyjnych „medycy” testowali między innymi sterylizację za pomocą promieniowania roentgenowskiego, sprawdzali działanie wątpliwych leków, prowadzili „badania” nad hipotermią, tyfusem czy malarią i przeprowadzali bestialskie zabiegi chirurgiczne. Za swoje zbrodnie po wojnie zostali postawieni przed trybunałem w Norymberdze. Jednak nie tylko naziści lubowali się w nieludzkich eksperymentach. Szczególne „osiągnięcia” na tym polu mieli również badacze z Rosji – na przykład Ilia Iwanow, profesor biologii z Uniwersytetu Charkowskiego, który snuł wizje międzygatunkowego krzyżowania ludzi i zwierząt. Zobacz również:Co ma człowiek do mikroba? Wspólną historię! Sekretne życie bakteriiTrucizna, lekarstwo, eliksir piękności – oto historia „żywego srebra”Mała bakteria i wielki problem, czyli pięć wieków z kiłą Trucizna doskonała O ile jednak w przypadku Iwanowa nikt poważnie nie ucierpiał, to już eksperymenty prowadzone przez Grigorija Majranowskiego miały bardziej tragiczne konsekwencje. W latach 30. ubiegłego wieku ten toksykolog dostał od Stalina zadanie specjalne. „Oprócz przygotowania skutecznych trucizn miał także stworzyć substancje, które zabijałyby, nie zostawiając śladu w ciele ofiary” – referują Andrzej i Marta Goworscy, publicyści piszący między innymi o naukowcach w ZSRR. Królikami doświadczalnymi radzieckiego badacza zostali więźniowie. Jak opisują autorzy „Naukowców spod czerwonej gwiazdy”: „Kat otrzymywał od Majranowskiego «zamówienie» , zawierające charakterystykę ofiar do pseudonaukowych eksperymentów, na przykład rasę, wiek, stan zdrowia czy tuszę”. Co działo się później z „obiektami” badań? Zwyrodniały naukowiec testował na nich takie trucizny jak strychnina, kurara, cyjanek czy akonityna (jeden z najbardziej zabójczych alkaloidów roślinnych). Kres jego pseudoeksperymentom położył dopiero koniec II wojny światowej. Nie chodziło jednak o to, że zbrodniarza (lub jego mocodawców) ruszyło sumienie. Po prostu w ZSRR przejściowo zniesiono karę śmierci i… zabrakło dla niego skazańców. Co nie oznacza, że przestał zabijać – po prostu robił to poza ścianami laboratorium. Prawdziwy doktor Frankenstein Nie zawsze jednak makabryczne badania były efektem szaleństwa bądź zbrodniczych ciągot prowadzącego je naukowca. Zdarzało się, że lekarze w dobrej wierze zmieniali swoich pacjentów w króliki doświadczalne. A że ci czasem umierali? Cóż, było to wkalkulowane ryzyko… „Chirurdzy nieraz zapuszczali się w ślepe uliczki, (…) dawali się porwać niewczesnej fantazji na długo przedtem, zanim anestezja i sala operacyjna były na nią gotowe” – zauważa Thomas Morris w książce „Sprawy sercowe. Historia serca w jedenastu operacjach”. Tak było choćby w przypadku prac wiktoriańskiego lekarza Charlesa Moora, pioniera leczenia tętniaków aorty. Procedurę, którą opracował, wykonywano jeszcze w latach 40. XX wieku. Polegała ona na wypełnieniu tętniaka zwojem drutu, wokół którego organizm chorego utworzyłby fibrynową otoczkę, „odcinającą zasilanie” krwiaka. Pierwszy pacjent Moore’a przeżył zaledwie cztery dni (do tętniaka wciśnięto mu 25 metrów stalowego drutu), lecz nie zraziło to środowiska medycznego. Jak opisuje Morris: Inni chirurdzy szybko docenili elegancką prostotę zabiegu Moore’a i stosowali go z licznymi modyfikacjami. Zamiast drutu próbowano używać katgutu, jedwabiu i końskiego włosia, a dwaj chirurdzy włoscy wprowadzili nawet do wnętrza tętniaka liczne sprężynki zegarowe, który to eksperyment zakończył się śmiercią pacjenta, gdy kilka z tych sprężynek dostało się do serca. publiczna Charles-Édouard Brown-Séquard podłożył podwaliny pod stworzenie sztucznego krążenia. Igranie ze zdrowiem i życiem chorych opłaciło się za to w przypadku francuskiego fizjologa, Charlesa-Édouarda Browna-Séquarda. Nie zamierzał on bawić się w boga – choć, paradoksalnie, celem jego badań było… przywracanie życia zmarłym! Swój najsłynniejszy eksperyment (na ściętym gilotyną skazańcu) Francuz przeprowadził 18 czerwca 1851 roku. Odczekał, aż ciało przestępcy ogarnie rigor mortis, po czym amputował nieboszczykowi rękę i zaczął wstrzykiwać w nią własną, świeżą krew. „Dwaj przyjaciele, którzy mu towarzyszyli, ciekawi spektaklu, upuścili z żyły lewej ręki Browna-Séquarda jedną trzecią pinty krwi, którą energicznie ubili i przefiltrowali przez gałganek, po czym wstrzyknęli ją w odciętą kończynę” – relacjonuje autor książki „Sprawy sercowe”. Makabryczna metoda zadziałała – mięśnie skazańca przestały być sztywne i zaczęły reagować na bodźce, kładąc podwaliny pod prace nad sztucznym krążeniem, które dziś nieraz ratuje pacjentów kardiochirurgicznych. Dzieciństwo rodem z horroru Eksperymenty na więźniach, skazańcach czy ochotnikach to jedno, zupełnie inną kwestią są jednak badania prowadzone na dzieciach. Poddawanie najmłodszych potencjalnie śmiertelnym procedurom tylko po to, by zaspokoić własną chorą ciekawość bądź przetestować kolejny niesprawdzony pomysł, jest zwyczajnie moralnie złe. Mimo to nie brakowało ludzi, którzy byli gotowi przymknąć oko na etyczne aspekty tego przedsięwzięcia. Już w XIII wieku cesarz Fryderyk II Hohenstauf, zafascynowany rozwojem mowy u maluchów, kazał zamknąć grupę dzieci w odosobnieniu. Chciał w ten sposób odtworzyć język Adama i Ewy, ale jedyne, co osiągnął, to śmierć małych badanych (którzy na dodatek nie wykształcili sobie żadnej metody komunikacji). Cranach Starszy /domena publiczna Cesarz Fryderyk II Hohenstauf przeprowadził tzw. eksperyment deprywacyjny, by odtworzyć mowę Adama i Ewy. Skutek? Badane dzieci zmarły. Nad nieletnimi podopiecznymi pastwił się także logopeda Wendell Johnson, autor osławionego „Monster Study”. W 1939 roku wybrał on 22 sieroty, z których niemal połowa się jąkała. Te zacinające się przy mówieniu badacze zachęcali do ćwiczeń. Natomiast dzieci niemające kłopotów z mówieniem lekarz i jego współpracownica, Mary Tudor, zwyczajnie sterroryzowali. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Już po dwóch dniach maluchy zaczęły przejawiać problemy (niektóre całkiem zamilkły). Ze „skutkami ubocznymi” w postaci jąkania nieszczęsne ofiary eksperymentu zmagały się przez wiele lat. Również chirurdzy mają sobie w tym temacie sporo do zarzucenia. Doktor Leonard Bailey w październiku 1984 roku postanowił przeszczepić nowo narodzonej dziewczynce serce pawiana. Mała pacjentka po zabiegu przeżyła niespełna trzy tygodnie, a cała sprawa odbiła się szerokim echem w środowisku medycznym. Skalpel na kłopoty sercowe Na równie chybiony (i opłakany w skutkach) pomysł wpadł w 1948 roku kanadyjski chirurg Gordon Murray. On także zajmował się problemami sercowymi u najmłodszych. Jego podopieczni cierpieli z powodu nieprawidłowości nazywanej kolokwialnie „dziurą w sercu”. To prosta, lecz potencjalnie śmiertelnie groźna wada, którą dziś stosunkowo łatwo się leczy. W połowie ubiegłego wieku lekarze nie mieli jednak dostępu do wnętrza organu, by móc po prostu zaszyć otwór. Doktor Murray postanowił więc załatać ubytek za pomocą tkanki łącznej z uda. Tak opisuje ten zabieg Thomas Morris w książce „Sprawy sercowe”: Za pomocą dużej igły przeciągnął dwa czy trzy paski tego materiału na wskroś serca, od przodu do tyłu, tak że przesłoniły otwór, a następnie mocno je dociągnął (…). Murray nazwał tę technikę żywym szwem, gdyż użytym materiałem nie był jedwab czy ketgut, lecz własna tkanka pacjenta. Sam pomysł był genialny, lecz w praktyce niezadowalający, nigdy bowiem nie dochodziło do całkiem szczelnego zamknięcia otworu. Jedno dziecko zmarło podczas operacji, a stan pozostałej trójki poprawił się tylko nieznacznie. Ojciec milionów dzieci O etycznych kosztach postępu medycznego zrobiło się głośno w kwietniu ubiegłego roku, kiedy władze Nowego Jorku usunęły z Central Parku pomnik pioniera nowoczesnego położnictwa, Jamesa Mariona Simsa. Dlaczego? Przecież nie bez powodu nazywano go „ojcem amerykańskiej ginekologii”. Wypracował rewolucyjną technikę naprawiania przetoki pęcherzowo-pochwowej, co w XIX wieku było stosunkowo częstym powikłaniem poporodowym. I on nie był jednak bez winy. Wprawdzie jako lekarz miał na uwadze przede wszystkim dobro swoich pacjentek, ale jego działania w roli naukowca do dziś budzą grozę. publiczna James Marion Sims przeszedł do historii jako ojciec amerykańskiej ginekologii. Stworzył używane do dziś urządzenie – wziernik ginekologiczny. Zanim bowiem upowszechnił swoją metodę, doskonalił ją na czarnoskórych niewolnicach. Jedną z kobiet zoperował przeszło 30 razy – oczywiście bez znieczulenia. Powszechne było wówczas przekonanie, że Afroamerykanie nie czują bólu, co było lekarzom bardzo na rękę. Wszystko po to, by móc zaoferować „właściwym” pacjentkom najlepszą możliwą opiekę. Nie był to jedyny przykład poświęcania jednostek w imię większego dobra – bo tak najczęściej szaleńcy i wizjonerzy prowadzący kontrowersyjne eksperymenty medyczne tłumaczą swoje postępowanie. Wystarczy wspomnieć Tuskagee i Gwatemalę, gdzie amerykańscy uczeni zarażali obywateli kiłą, czy przypadek z 2016 roku, kiedy to koncern farmaceutyczny testował na pacjentach z Rumunii środki psychotropowe – bez ich zgody! Jednak czy takie postępowanie można w ogóle usprawiedliwić? Zdaniem niektórych – tak, ponieważ bez eksperymentów na ludziach medycyna stałaby w miejscu. Inni uważają jednak, że koszt jest zbyt duży, niezależnie od korzyści. Ostatecznie naczelna zasada tej nauki brzmi: „nie szkodzić”. Bibliografia: Stephen Amidon, Thomas Amidon, Genialna maszyna. Biografia serca, Znak, 2012. Marta i Andrzej, Goworscy, Naukowcy spod czerwonej gwiazdy, PWN 2016. Thomas Morris, Sprawy sercowe. Historia serca w jedenastu operacjach, Wydawnictwo Literackie, 2019. Gretchen E. Schafft, Od rasizmu do ludobójstwa. Antropologia w Trzeciej Rzeszy, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego 2006. Ings Simon, Stalin i naukowcy, Agora 2017. Jürgen Thorwald, Stulecie chirurgów, Znak 2010. L. Lewis Wall, The medical ethics of Dr J Marion Sims: a fresh look at the historical record, „Journal of Medical Ethics”, 2006/06, 32(6). Zobacz również "Zesłanie" to film dokumentalny wyprodukowany przez portal Chojna24.pl w którym zebraliśmy wspomnienia trzech mieszkańców powiatu gryfińskiego, którzy w czas
Wirtualna rzeczywistość w filmach to nie tylko gry czy okazja do bycia kimkolwiek zechcesz, do przeżycia najbardziej ekscytujących uczuć i ucieleśnienia najśmielszych fantazji. Kinematografia uczy nas, że dzięki VR można rozwiązywać zagadki przestępstw i zapobiegać atakom terrorystycznym, odbywać karę więzienia i przeżywać prawdziwe inwazje obcych, w pełni doświadczyć uczuć drugiej osoby, a nawet zdobyć super inteligencję. Jesteśmy pewni, że oglądając (lub ponownie oglądając) te filmy w języku angielskim, możesz wyruszyć w ekscytujące podróże z bohaterami, a także podnieść poziom biegłości językowej. Ale jak dokładnie? Poprawiając umiejętności słuchania po angielsku i dodając nowe zwroty do słownictwa. Wszystko, czego potrzebujesz, to znaleźć filmy w swoich ulubionych serwisach streamingowych! Ready Player One (2018) Steven Spielberg, mistrz fikcji i najbardziej dochodowy reżyser wszechczasów, nakręcił powieść Ernesta Kline'a pod tym samym tytułem. Do 2045 roku życie na Ziemi zmieni się dramatycznie. Ludzie przeżywają w postapokaliptycznych ruinach, uciekając przed rzeczywistością do wirtualnego wszechświata zwanego „OASIS”. Jego twórca przekazał całą swoją fortunę i pełną kontrolę nad OASIS temu, kto rozwiąże wszystkie zagadki z lat 80., odnajdzie wszystkie klucze i Easter Egg, pokona miliony graczy i konkurencyjne korporacje. Source Code (2011) Czy wiesz, że syn Davida Bowie, Duncan Jones, jest odnoszącym sukcesy brytyjskim reżyserem z Hollywood, który stworzył film Warcraft? Wyreżyserował też thriller Source Code, coś w rodzaju Dnia Świstaka w wirtualnej rzeczywistości. Pilot helikoptera, Colter Stevens, wielokrotnie przeżywa na nowo ostatnie osiem minut życia jednego z pasażerów w eksplodującym pociągu. W tym czasie musi znaleźć terrorystę, rozbroić bombę i zapobiec atakowi. Ocena 7,5 na 10 możliwych na IMDB i Rotten Tomatoes sugeruje, że zdecydowanie warto obejrzeć ten film. Thirteenth Floor (1999) „Thirteenth Floor” pokazuje, jak ludzie wyobrażali sobie wirtualną rzeczywistość w dość odległym 1999 roku. Film oparty jest na powieści „Simulacron 3” autorstwa Daniela Francisa Galouye. Pomimo tego, że jest dość stary, nadal jest popularny. Symulacja przenosi graczy do wirtualnego Los Angeles 1937, gdzie mogą być kimkolwiek chcą. Wchodzą w interakcje z realistycznymi postaciami, które uważają się za prawdziwych ludzi. Jeden z twórców gry umiera, a jego kolega, podejrzany o morderstwo, bada zbrodnię w dwóch światach jednocześnie - rzeczywistym i wirtualnym. Tron (1982) „Tron” to najstarszy film na naszej liście, który znajduje się w prawie każdym rankingu filmów science fiction, które trzeba obejrzeć. Został nakręcony, zanim urodzili się niektórzy czytelnicy tego artykułu. Około 20 minut filmu powstało przy pomocy komputera, co jest niewiarygodne jak na wczesne lata 80-te! Tron był kiedyś prawdziwym przełomem w dziedzinie efektów specjalnych, a niektóre z nich do dziś wyglądają całkiem nieźle. ENCOM Corporation zwolniła dewelopera Kevina Flynna i przejęła autorstwo jego gier. Zakradając się do laboratorium nocą, chciał naprawić to, co się stało. Ale zamiast tego przypadkowo wszedł do świata swoich gier jako postać. Tron: Dziedzictwo (2010) Niemal 30 lat później „Tron” doczekał się kontynuacji, według której główny bohater nigdy nie wrócił do prawdziwego świata. Syn Flynna, haker Sam, wkracza do gry w poszukiwaniu swojego ojca i spotyka swojego złego klona, który zniewolił wirtualny świat i planuje zaatakować prawdziwy. Sam wsiada na motocykl, walczy, odnajduje swojego prawdziwego ojca i ratuje oba światy w rytmie soundtracku stworzonego przez Daft Punk. ExistenZ (1999) Fantastyczny thriller Davida Kronenberga opowiada historię Allegry Geller, najwybitniejszej twórczyni konsoli do gier bezpośrednio podłączanej do ciała, oraz jej nowej, wyjątkowej symulacji „ExistenZ”. Podczas prezentacji ktoś próbuje zabić Allegrę i uszkodzić konsolę. Ale razem ze stażystą granym przez Jude'a Law udaje jej się wkroczyć w wirtualną rzeczywistość, aby uratować swoje dziecko. Ender's Game (2013) W odległej przyszłości, pokazanej w adaptacji powieści Orsona Scotta Carda „Ender's Game”, wojna z kosmitami stała się rzeczywistością. Zwykłe wojsko nie jest w stanie wygrać bitew z nimi, ponieważ wymaga to zbyt niekonwencjonalnego myślenia. Dlatego też rząd wybiera najbardziej uzdolnione dzieci do specjalnych szkół. Tylko jeden z nich, Ender Wigger, zostanie dowódcą i poprowadzi statek kosmiczny wiodący ludzi na bitwę. Najpierw jednak musi trenować na wirtualnym symulatorze. Brainstorm (1983) Inną historią z fantastycznych lat 80. jest „Brainstorm” z Christopherem Walkenem i Natalie Wood. Grupa naukowców wymyśla hełm, który może odczytywać i zapisywać uczucia, emocje, myśli, wspomnienia, a nawet śmierć dowolnej osoby na specjalnej taśmie. Inna osoba nosząca ten hełm może zobaczyć i doświadczyć wszystkiego, czego kiedyś doświadczył poprzedni posiadacz. Pentagon potajemnie finansuje jego rozwój i po prezentacji rości sobie prawa do wynalazku. Wojsko planuje używać go do tortur, twórcy kategorycznie się temu sprzeciwiają. Otherlife (2017) Ren Amari opracowuje lek psychotropowy o nazwie Otherlife, który tworzy wirtualną rzeczywistość bezpośrednio w głowie osoby na podstawie jej myśli i wspomnień. O ile w prawdziwym świecie mija tylko ułamek sekundy, w wirtualnym człowiek przeżywa długie godziny lub dni. Rząd proponuje przetestowanie środka na więźniach, jako rodzaju wirtualnego więzienia. Ren Amari nie zgadza się, ale kiedy jej chłopak umiera z powodu nadużywania narkotyku, sama trafia do takiego więzienia. Gamer (2009) „Society” to survival reality show i kolejny przykład wykorzystania wirtualnej rzeczywistości jako kary. Gracze kontrolują ciała prawdziwych przestępców skazanych na dożywocie, a bohaterowie sami decydują, kiedy nacisnąć spust. Ten, kto przeżyje 30 rund, otrzyma zasłużoną wolność. Ale nikt nigdy nie był w stanie tego zrobić. Tylko jeden niesłusznie skazany więzień, John Tillman, był w stanie zbliżyć się do celu po 27 rundach. The Lawnmower Man (1992) Oto kolejny staruszek. W tym przypadku wirtualna rzeczywistość pomaga w eksperymentach medycznych. Niezupełnie rzetelny naukowiec, szukający sposobu na uczynienie człowieka mądrzejszym, przeprowadza eksperymenty na upośledzonej umysłowo kosiarce Jobe. Stymulacja mózgu chemikaliami i zanurzenie się w wirtualnej rzeczywistości ostatecznie zmienia obiekt w geniusza, niebezpiecznego dla całej ludzkości. Efekty specjalne są nieco, filmu nakręcono na początku lat 90-tych. Wciąż - oglądanie Lawnmower i nauczenie się z niego kilku linijek do wykorzystania w rozmowie będzie przyjemne dla każdego fana science fiction.
Jednostka 731 została utworzona w 1937 r. przez rząd japoński. Rozpoczęła działalność jako agencja promująca zdrowie publiczne - miała prowadzić badania, które przyniosłyby korzyści Wybraliśmy dla was 13 najbardziej ekstremalnych filmów, jakie kiedykolwiek nakręcono i dość przewrotnie apelujemy: nie oglądajcie ich. Naprawdę. To reportaże z ludzkiego piekła, studia sadyzmu o jakim nawet boicie się pomyśleć. Nie znajdziecie w światowym kinie rzeczy bardziej nieprzyjemnych w odbiorze, więc zastanówcie się dwa razy, czy warto je poznać. My już nigdy nie chcemy do nich wrócić. Jest ich więcej, ale nie chcemy was masakrować. Oto 13 filmów o gwałcie, przemocy i strachu, których NIE CHCECIE zobaczyć 13. MARTYRS. SKAZANI NA STRACH, reż. Pascal Laugier Bodaj najbardziej znany przedstawiciel francuskiej nowej fali gore i zarazem jedyny film z całej 13-tki, który był dystrybuowany w polskich kinach. Młoda dziewczyna dostaje się w ręce oprawców, którzy poddają jej ciało najstraszliwszym fizycznym mękom, po to by wzbudzić w niej nieludzki ból i doprowadzić ją do śmierci klinicznej, w której dusza opuszcza ciało i znajduje się na granicy życia i śmierci. Zanim francuski reżyser dowiezie widza do zaskakującego finału, przeprowadzi go przez długie, wstrząsające sceny kaźni z obdzieraniem żywcem ze skóry włącznie. 12. NEKROMANTIK 2, reż. Jorg Buttgereit Być może nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak chore filmy powstawały przez lata za naszą zachodnią granicą. Seria „Nekromantik” to emblematyczny tytuł niemieckiego kina gore, w którym nieprzyjemnie chłodna narracja przeciwstawia się komiksowemu charakterowi obrazu. Bohaterowie filmów Buttgereita mają romantyczną obsesję na punkcie seksu i śmierci (stąd tytułowy człon „romantik”) – w znacznie brutalniejszej od pierwszej części „dwójce” poznajemy odrażającą parę: maniaka porno i nekrofilkę przechowującą ludzkie szczątki w lodówce. Trudno o bardziej obrzydliwy film o miłości i gorszy tytuł na wspólny, walentynkowy seans. 11. OSTATNI DOM PO LEWEJ, reż. Wes Craven „By nie zemdleć, powtarzaj sobie: to tylko film” – głosił reklamowy slogan pełnometrażowego debiutu Wesa Cravena. Filmu, od którego po latach odwrócił się sam reżyser, przyznając, że to, co miało być jego artystyczną odpowiedzią na ponure żniwo narkomanii i rozprzestrzeniającej się przemocy z początku lat 70., przerodziło się w trudny do strawienia festiwal okrucieństwa. Dwie dziewczyny wpadają w ręce zwyrodnialców, którzy torturują je, gwałcą i zabijają. Niedługo potem mężczyźni przypadkowo zatrzymują się w domu żądnych zemsty rodziców jednej z nich. I pomyśleć, że bezpośrednią inspiracją Cravena było „Źródło” Ingmara Bergmana 10. SADYZM SZOGUNA, reż. Yuuji Makiguchi Symptomatyczne dla horrorów gore jest wykorzystywanie autentycznych faktów z przeszłości na potrzeby scenariusza. W obrazie Makiguchiego wracamy do historycznej Japonii po dwakroć. Dwunowelowy film opowiada o znudzonym XVII-wiecznym szogunie psychopacie, który umila sobie życie, brutalnie zabijając bezbronne osoby (do jego ulubionych zabaw należy gotowanie ofiar żywcem lub zasypywanie ich jadowitymi wężami), oraz drobnym złodziejaszku z XIX wieku, który wiąże się z poniżaną prostytutką. Nie polecamy zwłaszcza paniom – „Sadyzm szoguna” to przedstawiciel nurtu pinku eiga, czyli para erotycznego widowiska kładącego nacisk na realistyczne obrazy dręczenia kobiet. 9. DŁUGA NOC 3, reż. Katsuya Matsumura Kolejny odrażający przedstawiciel kinematografii z Kraju Kwitnącej Wiśni, klimatem przypominający nieco trashowe produkcje Harmo-ny’ego Korine’a. U Matsumury ekran zaludniają upośledzeni i kaleki, główny bohater – ofiara nieszczęśliwej miłości – znajduje nieprzytomną dziewczynę na śmietniku i traktuje jak osobliwą zabawkę, a to tylko początek festynu obscenicznych dewiacji. Ale najbardziej w „Długiej nocy 3” przeraża wykreowana przez reżysera apokaliptyczna wizja świata, w którym najohydniejsze patologie (z kolektywnym znęcaniem się nad niepełnosprawnymi) są na porządku dziennym i nikt nawet nie myśli, by z nimi walczyć. 8. SERBSKI FILM, reż. Srdan Spasojević Chyba najbardziej kontrowersyjny tytuł europejskiego kina ostatnich lat. W owianym mroczną legendą „Serbskim filmie” głównym bohaterem jest gwiazdor porno, który decyduje się zagrać w pewnym artystycznym filmie. Kiedy odkrywa, że na jego potrzeby ma uczestniczyć w aktach nekro- i pedofilii, jest już za późno na ucieczkę. Spasojević złamał jedno z ostatnich filmowych tabu i pokazał na ekranie ultradrastyczne sceny seksualnego wykorzystywania dzieci, przez co jego „Serbski film” jest trudny do zniesienia nawet dla najbardziej wytrwałych widzów. 7. SAMOBÓJSTWO, reż. Raoul W. Heimrich Absolutnie najbardziej przygnębiająca pozycja z całej 13-tki. Dwoje ludzi prowadzi stronę internetową, na której zamieszczają nagrywane przez siebie filmy, upamiętniające cudze samobójstwa. Płynący z ekranu stopień rozpaczy i psychicznego bólu jest obezwładniający – bohaterowie bardzo często zmieniają zdanie w ostatniej chwili i błagają kręcących o ratunek. To film, po którym powrót do umysłowej równowagi może potrwać wiele dni. 6. CANNIBAL HOLOCAUST, reż. Ruggero Deodato Włoskiemu twórcy wypada oddać, że co jak co, ale charakteryzację miał świetną – zbrodnie przedstawione w „Cannibal Holocaust” są tak realistyczne, że Deodato musiał po premierze pokazywać się publicznie z aktorami, by udowodnić, że nie zabił ich na planie. Niestety, trochę inaczej sprawa miała się z autentycznym uśmiercaniem zwierząt przed kamerą… A sam film opowiada o turystach, którzy podczas wizyty w dżungli dopuścili się barbarzyńskich aktów w stosunku do Indian. Ich pobratymcy postanowili się srogo zemścić. 5. AUGUST UNDERGROUND’S MORDUM, reż. Fred Vogel Inscenizowane snuff movie na ekranie: para ohydnych narkomanów brutalnie torturuje, tarza w ekskrementach i zabija przypadkowo poznane osoby. Nakręcony na taśmie wideo horror szokuje nihilizmem, zwyrodnieniem świata przedstawionego i scenami, których naprawdę nie da się oglądać, z gwałtem na martwej dziewczyn-ce na czele. Zdaniem wielu znawców kina grozy to najbardziej chory film w historii kina. Bardzo trudno nie przyznać im racji. 4. OSĄDŹ SAM, reż. Tamakichi Anaru Fałszywy snuff movie po raz drugi i powrót do Japonii, w której reżyser Tamakichi Anaru zaprezentował hiperrealistyczny film, będący zapisem katowania młodej kobiety przez czwórkę zboczonych sadystów. Ładunek przemocy jest w „Osądź sam” ekstremalny, a szczegółowy portret agonii i liczne w pierwszej części wstawki hard porno tylko utrudniają odbiór tego potwornie ciężkiego filmu. 3. KRÓLIK DOŚWIADCZALNY. KWIAT Z MIĘSA I KRWI, reż. Hideshi Hino Kasetowy przebój w Japonii (co siedzi w głowach mieszkańcom tego kraju?) i najbardziej znany przykład fikcyjnego snuff movie, czyli filmowego zapisu śmierci. Przez 42 minuty „Królika…” oglądamy mężczyznę powoli ćwiartującego i patroszącego żywą kobietę. Bardziej dosłownie nie dało się już tego pokazać – choć od premiery filmu niedługo minie 30 lat, „Królik” dalej uchodzi za najbardziej dosłowny w swej brutalności obraz na świecie. Do tego stopnia, że Charlie Sheen po obejrzeniu filmu tak uwierzył w to, co wydarzyło się na ekranie, że… zawiadomił FBI. 2. SALO ALBO 120 DNI SODOMY, reż. Pier Paolo Pasolini O ile w poprzednich pozycjach aż roi się od scen przemocy fizycznej, o tyle Pasolini znęca się nad swoimi ofiarami przede wszystkim w sferze psychicznej. Naprawdę trudno ogląda się sceny gwałtu na zalanej łzami dziewczynie, podczas gdy obleśni oprawcy z rozkoszą opowiadają jej, jak utopili jej matkę. W opowieści o uwięzieniu grupki młodych ludzi przez zboczonych, faszystowskich dygni-tarzy czuć lewicowy rys Pasoliniego. Nazbyt czytelna jest opozycja grup bohaterów: odrażająca burżuazja kontra niewinne ofiary z klasy robotniczej. Ale nawet unosząca się nad „Salo” polityczna mgiełka nie jest w stanie przesłonić szokującej wizji przenoszącego na duży ekran markiza de Sade Pasoliniego. 1. MEN BEHIND THE SUN, reż. Tun Fei Mou To film, o którym słyszeli wszyscy, ale nikt nie był w stanie obejrzeć go do końca. Bo w „Men Behind The Sun” najbardziej przeraża to, że wszystkie przedstawione na ekranie wydarzenia działy się naprawdę. Jednostka 731, w której dokonywano quasi-naukowych doświadczeń na więźniach, to autentyk. Hiperwstrząsające tortury (wstrzykiwanie śmiertelnych chorób do organizmu, wystawianie ludzkiego ciała na działanie lodowatych i gorących temperatur, sekcje zwłok na żywych ludziach) też faktycznie miały miejsce w drugiej połowie lat 30. Być może są w poprzednich tytułach sceny bardziej okrutne, może przemoc serwowana jest widzom wymyślniej. Lecz tylko w paradokumentalnym „Men Behind The Sun” piekło styka się z realnym światem tak namacalnie. Obojętnie jak bardzo czujecie się odporni na ekranową brutalność – pod żadnym pozorem nie sięgajcie po ten tytuł. Autor tekstu: Jacek Sobczyński .